Numer błędnie podpisany jako 68
WSTĘP: Optymizm nie tylko z przekory
Środek wakacji już tradycyjnie jest momentem startu rozgrywek piłkarskiej ekstraklasy. Data wydaje się dobrana idealnie, kibice najbardziej spragnieni urlopów już są po wczasach, natomiast ci, którzy wypoczynek wciąż mają przed sobą, także z chęcią po relaks wybiorą się na stadiony. A przynajmniej powinni. Zwłaszcza, że aura ma być w najbliższych tygodniach bardziej przyjazna niż prze większość lipca, tak przynajmniej twierdzą synoptycy.
Tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy. Ile to już lat pocieszamy się i zaklinamy rzeczywistość, że właśnie rozpoczyna się ten upragniony i wytęskniony sezon, w którym nadejdzie przełom? Piętnaście, bo tyle lat minęło od ostatniego awansu polskiego ligowca do rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów? Owszem, potem były jeszcze przebłyski Wisły Kraków, Groclinu Grodzisk i Lecha Poznań w Pucharze UEFA. Kolejorz zadziwił także niezwykle pozytywnie już po przemianowaniu tych rozgrywek na Ligę Europy w poprzedniej edycji. Tyle, że były to jednostkowe wybryki, które nie przekładały się na trwałą tendencję wzrostową w całym naszym futbolu. Zamiast piąć się w hierarchii, nasze kluby raczej spadały w europejskim rankingu.
Dziś, biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców Polski i fakt, że w sparaliżowanym kryzysem świecie jesteśmy jednym z nielicznych krajów rozwijających się w niezłym tempie, lokata naszej federacji w rankingu UEFA jest co najwyżej średnia – dopiero 24. To jednak nie oznacza, że stanęliśmy w miejscu, lub – co gorsza – zanotowaliśmy regres. Wprost przeciwnie. A oto dowody. W ciągu ostatnich pięciu lat budżety najbogatszych klubów ekstraklasy wzrosły niemal trzykrotnie, Zespoły z Warszawy, Krakowa, Łodzi, Białegostoku i innych miast sięgnęły wespół po kilka dziesiątek reprezentantów innych krajów. Piękne, pojemne, na dodatek najnowocześniejsze na Starym Kontynencie stadiony nie są już w fazie projektów, ani nawet budów, tylko zostały – lub lada dzień zostaną – oddane do użytku. Mało tego – wreszcie coś drgnęło w szkoleniu, na ligowych boiskach zaczynają przepychać się łokciami zawodnicy urodzeni już w latach dziewięćdziesiątych, którzy dorównują zagranicznym rówieśnikom nie tylko talentem i techniką, a także zrozumieniem taktycznych niuansów, ale również – przygotowaniem mentalnym. A mówiąc wprost – wiarą w siebie, brakiem kompleksów i chęcią zawojowania świata.
W momencie, w którym powstała profesjonalna spółka Ekstraklasa SA, jej ówcześni szefowie snuli plany usadowienia się na szóstym miejscu w Europie – za Anglią, Hiszpanią, Niemcami, Francją i Włochami. Choć do realizacji tak ambitnych zamierzeń brakuje dziś jeszcze więcej niż w tamtym okresie, perspektywy rysują się o wiele lepiej. A może właśnie – na przekór wszystkim przeciwnościom i w zgodzie z rozwojowym, wyraźnie zarysowanym trendem – rozpoczynający się sezon okaże się przełomowy? Podstawy do optymizmu są, i to wcale nienaciągane.
Ze sportowym pozdrowieniem:
Adam Godlewski
Parametry:
* Nr 71 (podpisano 68)
* w sprzedaży: lipiec – wrzesień 2011
* liczba stron: 100
* cena: 6 zł.
* format: A4